Prof. Andrzej Nowak zabiera nas w siódmy tomie swojej wielkiej historii Polski do trudnego, słabo funkcjonującego w polskiej świadomości narodowej, a zarazem bardzo ciekawego okresu. Zaczyna w czasach Jana III Sobieskiego, a kończy na śmierci Augusta III Sasa. Przechodzimy więc od czasów, gdy Rzeczpospolita jeszcze była zdolna do ratowania naszego regionu przed tureckim potopem, do momentu, gdy była "karczmą zajezdną" dla obcych wojsk przechodzących przez nasze terytorium. To historia upadku, a zarazem powstawania. I wynika z niej, że po prostu mieliśmy straszliwego pecha. August II prezentował się zbyt dobrze podczas elekcji - szczególnie na tle zidiociałego utracjusza Jakuba Sobieskiego. Nikt jednak nie mógł przewidzieć, że wciągnie Polskę w straszliwie wyniszczającą wojnę przeciwko zjebowi Karolowi XII po stronie Piotra I Wielkiego (P*jeba). Ta wojna - wraz z serią pandemii, zmianami klimatycznymi oraz zmianami w gospodarce globalnej (umocnieniem globalnego systemu kolonialnego będącego źródłem bogactwa mocarstw zachodnioeuropejskich) przypięczętowała los Rzeczpospolitej, blokując na dekady jej rozwój i reformy. Prof. Nowak demitologizuje przy tym Sejm Niemy - był on "niemy", bo świeżo po dwóch wojnach domowych nie chciano doprowadzić do rozjątrzenia sporów politycznych, a przyjęta na nim uchwała o 20 tys. wojsku nie była wcale żadnym ograniczeniem polskiej siły - więcej wojska, zniszczony kraj nie był w stanie wystawić. Smutno się czasem czyta o czasach saskich, ale i w nich były też oznaki podnoszenia się z upadku. Dość powiedzieć, że rządy Augusta III były okresem szybkiego wzrostu liczby ludności oraz powstania wielu pięknych budowli w Warszawie. Cóż z tego jednak, skoro nie przekładało się to na siłę państwa? Prof. Nowak barwnie maluje tę epokę, czasem burząc mity.
Ps. Jest tam parę stron o Jakubie Franku i Sabataju Zwi. Oraz zabawna aluzja do homoseksualizmu króla Prus Fryderyka Wielkiego P*****.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz