piątek, 28 sierpnia 2026

Juliusz Kulesza - Staromiejskie Zgrupowanie "Róg". Kalendarium - recenzja

 


Choć dobrze znam historię Powstania Warszawskiego, to tę książkę czytałem z zapartym tchem. Juliusz Kulesza - autor wielu publikacji o tematyce powstańczej, sam będący powstańcem (jednym z obrońców reduty PWPW) - napisał syntetyczną, a zarazem obfitującą w szczegóły monografię staromiejskiego Zgrupowania "Róg" i jego epickiej walki. Ta powstańcza jednostka była pod pewnymi względami wyjątkowa. W jej szeregach walczyli obok siebie żołnierze NSZ, NOW, AK, Związku Syndykalistów Polskich i Armii Ludowej. Brali oni udział w najbardziej zapadających w wyobraźnię walkach na Starówce - od Placu Zamkowego, poprzez katedrę, Dom Profesorów, fabrykę Quebracho po PWPW. Warto więc się zapoznać z historią tego zgrupowania. Zwłaszcza, że w tej publikacji znalazło się sporo zdjęć dokumentujących historię powstańczej Starówki. Warto porównać szczególnie te z pierwszych dni sierpnia, z tymi pokazującymi Stare Miasto po walce.


piątek, 21 sierpnia 2026

Krzysztof Drozdowski - Zdrajcy, tchórze i kolaboranci - recenzja

 


Kolejna książka Krzysztofa Drozdowskiego, która może zaciekawić laików trudnymi aspektami historii. Autor, niestrudzony popularyzator wiedzy o II wojnie światowej, kreśli portrety Polaków, którzy zapisali się w sposób kontrowersyjny w tym konflikcie. Jest więc rozdział o marszałku Śmigłym-Rydzu, jest o generale Langnerze i o Berlingu, jest o Studnickim, o Leonie Kozłowskim, Goralenvolku i kolaborujących aktorach, jest także o "Muszkieterach", Mieczu i Pługu czy o żydowskiej Trzynastce. Drozdowski stara się opisać kontrowersyjny epizody w ich życiorysach w sposób bardzo wyważony (niekiedy jednak ostro wyrokuje, w sprawach ewidentnych zdrajców). Wiele z tych epizodów znałem wcześniej, ale zaskoczyły mnie np. rozdziały o walkach wewnętrznych w Gryfie Pomorskim, o "Krwawej Julce" czy o Ritterze Jastrzębskim. Fajnie, gdyby w kolejnych książkach Krzysztofa Drozdowskiego pojawiało się więcej treści dotyczących mało znanych, wojennych historii regionalnych. 

sobota, 15 sierpnia 2026

Andrzej Nowak - Skąd się wziął Karol Nawrocki - recenzja


 

Przyznam, że ten wywiad-rzeka pozytywnie mnie zaskoczył. Prezydent Karol Nawrocki jest moim rówieśnikiem. Kilkanaście lat temu był w naprawdę ciężkiej sytuacji życiowej. Jako młody pracownik naukowy IPN zarabiał 1800 zł miesięcznie. Gdy dostał 300 zł nagrody, był za to bardzo wdzięczny swojemu zwierzchnikowi. Wcześniej, na studiach, przychodził na wykłady niewyspany, bo w nocy pracował jako ochroniarz m.in. na budowach. W czasie pracy zawsze znajdował czas na czytanie książek. Jeden z profesorów z uniwersytetu zauważył jego pasję do historii i zaproponował mu pracę w IPN. W ciągu kilku lat Karol Nawrocki został naczelnikiem gdańskiego IPN  - bo pewnie był tam osobą najbardziej "decyzyjną". Wybił się organizując pogrzeb "Inki" i "Zagończyka". To wówczas został zauważony na skalę krajową. Jak przebiegała jego kariera? Dlaczego PSL i jeden senator PO (Mężydło) umożliwili jego wybór na prezesa IPN? Jak wyglądały kulisy kampanii prezydenckiej (w tym słynnych debat)? Tego wszystkiego dowiecie się z książki profesora Nowaka. Jest też tam dużo o środowisku rodzinnym Karola Nawrockiego, jego pasjach i życiu religijnym (zaskakuje choćby przyjęcie przez niego na bierzmowaniu imienia Josemaria, na cześć założyciela Opus Dei). Niemal nic nie ma jednak o tym, jak poznał swoją obecną żonę i z jakiej rodziny się ona wywodziła. Być może za kilka lat profesor Nowak przeprowadzi dalszą część tego wywiadu. Do tej rozmowy "dokleił" on też jeden historyczny wywiad z Anną Walentynowicz i trzy z Lechem Kaczyńskim. Ciekawe rozmowy, ale średnio związane z główną treścią książki...

piątek, 7 sierpnia 2026

Grzegorz Jasiński, Andrzej Wesołowski - General Antoni Chruściel. Biografia nieoczywista - recenzja

 


Kim był generał Antoni Chruściel "Monter" - człowiek, który doprowadził do tego, 1 sierpnia 1944 r. wybuchło powstanie w Warszawie? Z jego "nieoczywistej" biografii autorstwa Grzegorza Jasińskiego i Andrzeja Wesołowskiego wynika, że był postacią mocno niejednoznaczną. W 1939 r. okazał się być bardzo dobrym dowódcą pułku. Później z dużymi sukcesami kierował Okręgiem Warszawskim AK. Jego decyzje i rozkazy wydawane w okresie lipiec-październik 1944 wskazują jednak, na jego spore oderwanie od rzeczywistości. Wielu dowódców i prominentów z AK postrzegało go jako tępego służbistę i człowieka niemal obłąkanego. Miał trudny charakter i niemal zero przyjaciół. Prości żołnierze go jednak uwielbiali. Jasiński i Wesołowski potwierdzają, że Chruściel był sterowany politycznie przez Rzepeckiego. Nie postawili jednak "kropki nad i" - nie doszli do oczywistego wniosku, że Powstanie miało być skoordynowane z moskiewską wizytą Mikołajczyka. Powtórzyli też bajeczki o sowieckiej ofensywie zatrzymanej niemieckim kontratakiem pod Warszawą. Słabą stroną tej książki jest jej pierwsza połowa, zdominowana przez ultraszczegółowy opis działań dowodzonego przez Chruściela 82 Syberyjskiego Pułku Piechoty - od mobilizacji po wojenne losy jego oficerów. Zdecydowanie za mało jest tam treści o samym Chruścielu - i o tym, co robił przed 1939 r. Drugą część książki, poświęconą AK i Powstaniu czyta się jednak świetnie.


sobota, 1 sierpnia 2026

Gergely Pongratz - Zaułek Corvina - recenzja

 


To niezwykła relacja dowódcy najbardziej zasłużonego oddziału powstańców węgierskich z 1956 r. Autor stał przez pewien czas na czele ludzi broniących tytułowego Zaułka Corvina, pozycji przez kilkanaście dni blokującej sowieckim siłom pancernym ruch po naddunajskim bulwarze w Peszcie. Jest tam więc o polowaniu na czołgi, o młodych powstańcach (którzy bez jęknięcia przechodzili zabiegi bez znieczulenia, ale płakali, gdy ktoś im zabrał karabin), o nędzy stalinowskich Węgier i o niepowtarzalnej atmosferze powstańczego zrywu. Jest też dużo o generale Palu Maleterze - fałszywym bohaterze rewolucji, a tak naprawdę rusofilu i komunistycznym karierowiczu. Po lekturze tej książki patrzy się zupełnie inaczej na węgierską rewolucję 1956 roku. 

sobota, 25 lipca 2026

David van Reybrouck - Revolusi. Indonezja i narodziny nowoczesnego świata - recenzja

 


 Indonezja jest czwartym krajem na świecie pod względem liczby ludności. Wyprzedzają ją tylko: Indie, Chiny i USA. Jest też państwem rozległym, strategicznie położonym i dysponującym wieloma surowcami. Mimo to, niesłychanie rzadko pojawia się w naszych serwisach informacyjnych. Nie ma też na naszym (ani nawet na zachodnim) rynku wielu książek jej poświęconych. Tę białą plamę stara się wypełnić belgijski autor David van Reybrouck. W swojej książce "Revolusi" opisuje on jak Holendrzy de facto stworzyli Indonezję - wcielając do swojego imperium kolonialnego tysiące wysp zamieszałych przez ludy mówiące w ponad 700 językach. Niezwykle krytycznie opisuje on system kolonialny, a z dużą sympatią przedstawia początki indonezyjskiego ruchu narodowego. Przechodzi następnie do drugiej wojny światowej i mrocznych (ale też niejednoznacznych) czasów japońskiej okupacji. Ten "wstęp" zajmuje w książce ponad 300 stron. Reszta to głównie opis wojny o niepodległość toczonej przez cztery lata. Jest tam dużo o holenderskich zbrodniach wojennych, ale też o rzeziach, które Indonezyjczycy przeprowadzali na mieszańcach rasowych ("Euroazjatach") i Chińczykach. Końcówka książki pokazuje natomiast jak indonezyjska niepodległość przyspieszyła dekolonizację w Afryce i na Bliskim Wschodzie. Lektura ciekawa i pouczająca, choć miejscami wyraźnie naiwnie "lewoskrętna" ideologicznie. 

piątek, 17 lipca 2026

William Drake Westervelt - Maui. Półbóg oceanów. Legendy polinezyjskie - recenzja



Maui był półbogiem, który złapał Słońce w misterną pułapkę i zmusił do tego, by wolniej przemierzało niebo. To on również "wyłowił" z Pacyfiku wiele wysp. To on także wykradł ogień bogom ukrywającym się w podziemnych tunelach. On też szukał nieśmiertelności, a jego imię znane było na całym obszarze od Hawajów po Nową Zelandię.

Legendy o Mauim zebrał  Wiliam Drake Westervelt, zmarły w 1939 r. prezes Hawajskiego Towarzystwa Historycznego, który spisał wiele polinezyjskich legend. Podchodził on do swojej pracy bardzo rzetelnie, więc odnotował w swojej książce wiele różnych wersji opowieści o Mauim. Niektórych mogą nudzić takie powtórzenia, ale ja, czytając tę książkę, akurat czułem wyraźną fascynację światem wyspiarzy z regionu Pacyfiku. Zwracałem uwagę na to, że w legendach o Mauim pobrzmiewa echo odległych kataklizmów, które przetaczały się przez Ziemię (choćby historia o Słońcu, które zbyt szybko przemierzało niebo). Znajome wydały się też opowieści o bogach kryjących się pod ziemią i dysponujących zaawansowaną technologią. W jednej opowieści Maui buduje wielkiego... ptaka, którego wykorzystuje do transportowania różnych rzeczy na duże odległości. Intrygująco brzmi również to, że Hawajczycy nazywali swojego boga Słońca imieniem "Ra"! Bogini Hina - znana na Ponape jako Ina coś za bardzo przypomina natomiast sumeryjską Innanę...

Ten, kto wie, czego szukać, może więc znaleźć w tej książce wiele intrygujących wskazówek. Pozostali odnajdą w niej ciekawe opowieści, które uznają wyłącznie za wytwory wyobraźni Polinezyjczyków.