Ludobójstwo wołyńskie dokonane na Polakach przez UPA należy obecnie do najbardziej "popularnych" tematów historycznych. Napisano o nim wiele artykułów i książek. Powstały też filmy. Mimo to znajomość tego tragicznego epizodu naszych dziejów jest bardzo powierzchowna. Ową rzeź ogranicza się tylko do Wołynia, choć do masowych mordów na Polakach dochodziło też w Małopolsce Wschodniej, na Polesiu i Lubelszczyźnie. Anonimowi są też sprawcy ludobójstwa. Zwykle kojarzy się z nim Banderę i Szuchewycza, a reszta morderców stanowi jakąś amorficzną masę określaną zbiorczo mianem "banderowców". Wznowiona przez Wydawnictwo Replika książka Marka Koprowskiego zapełnia część z tych białych plan. Przywołuje ludobójców po imieniu i nazwisku oraz opisuje ich drogę ku zbrodni. Wiele z tych życiorysów jest bardzo podobnych do siebie. Są też jednak przypadki kuriozalne. Jednym z nich był Wołodymyr Jakubowski, dowódca UPA mający polskie korzenie, którego ojciec prawdopodobnie realizował tajną misję w ZSRR dla polskiego wywiadu wojskowego. Jakubowski przed wojną służył w lotniczej podchorążówce - czyli tam gdzie nie wpuszczano radykałów z mniejszości narodowych. Można się było spodziewać, że w czasie wojny będzie służył w AK. Został jednak banderowcem - i w sumie nie wiadomo, dlaczego dokonał takiego wyboru. Kuriozalną postacią był również o. Hrynioch, grekokatolicki kapelan UPA. Po latach zeznawał on przed niemieckim sądem, że będąc we Lwowie w lipcu 1941 r. nie widział żadnych oznak jakiegokolwiek pogromu... O ile Hrynioch zdołał zbiec na Zachód to znaczna większość opisanych w tej książce dowódców UPA (z Szuchewyczem na czele) zginęła w walce z NKWD. Są też i tacy, którzy zginęli w Bieszczadach w walce z "ludowym" Wojskiem Polskim i KBW. Opisy ich śmierci są bez wątpienia najbardziej satysfakcjonującymi fragmentami tej książki.
Po przeczytaniu "Bestii Bandery" warto też sięgnąć po "Katów Wołynia" oraz inne książki Marka Koprowskiego poświęcone konfliktowi polsko-ukraińskiemu. Za najlepszą z nich uważam "Armia Krajowa na Wołyniu, czyli zdrady nie było".

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz