sobota, 25 kwietnia 2026

Damian Markowski - Strybki. Z AK pod skrzydła NKWD

 


Książka Damiana Markowskiego opowiada o zapomnianym epizodzie z historii "dopalania polskich Kresów" - o służbie Polaków w Batalionach Niszczycielskich NKWD. Choć nazwa tej formacji brzmi złowrogo, to w praktyce owe bataliony były jednostkami wartowniczymi złożonymi głównie z nastolatków, którym Sowieci rozdali karabiny. Owi nastolatkowie z dużą determinacją bronili jednak polskich wsi i miasteczek w Małopolsce Wschodniej i na Wołyniu. Z dużym zacięciem też brali udział w obławach na upowców oraz w akcjach odwetowych. Poszli na służbę do Sowietów, bo po prostu nie mieli innego wyboru. Wśród "strybków" byli więc też żołnierze AK, którzy infiltrowali sowieckie struktury. Oczywiście do czasu - bo pod koniec wojny Sowieci nabrali wobec polskich żołnierzy tych batalionów dużych podejrzeń... Polaków w Batalionach Niszczycielskich było więcej niż w 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK. Byli też w tej formacji Żydzi ocalali z Holokaustu oraz Ukraińcy, którzy z różnych powodów byli skonfliktowani z UPA. Choć część polskich "strybków" ostro później kolaborowała z komuną (jako żołnierze KBW, funkcjonariusze milicji i bezpieki czy zwykli TW), niektórzy stali się endeko-komunistycznymi "wołyniarzami" kompromitującymi sprawę upamiętnienia ludobójstwa dokonanego na Polakach, ale wielu pozostało polskimi patriotami. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz