To książka niesamowicie mocna! Ponad 500 stron niesamowicie realistycznych opisów życia i śmierci w sowieckich obozach koncentracyjnych. Jej autor - Edward Buca - był żołnierzem AK w Małopolsce Wschodniej. Został złapany przez Sowietów wiosną 1945 r. i skazany na 25 lat katorgi. Wysłano go do łagrów w Workucie, obsługujących tamtejsze kopalnie węgla. Buca spędził w nich 13 lat. W 1953 r. był jednym z przywódców buntu w Workucie i przeżył jego krwawą pacyfikację. Po powrocie do Polski, dostał karę śmierci od PRL-owskiego sądu, "łaskawie" zamienioną na 13 lat więzienia, do których zaliczono już wcześniejszą odsiadkę w łagrach. W 1971 r. uciekł do Szwecji, a swoje wspomnienia o Workucie pisał na Zachodzie. Jest to lektura wstrząsająca, ale też pokazująca, że człowieka potrafi się urządzić nawet w największym piekle. Buca umiejętnie kreśli sylwetki więźniów, z których wielu jest przestępcami kryminalnymi. Pokazuje jak "urki" (kryminalni kierujący się swoim kodeksem, nastawieni antypaństwowo) walczyły z "sukami" (przestępcami wysługującymi się władzom obozowym). Bez żadnych upiększeń pisze o morderstwach, krwawych porachunkach, obozowym złodziejstwie, nędzy i deptaniu godności człowieka. Opisuje też zbiorowe gwałty popełniane na kobietach, a także te dokonywane przez... kobiety na mężczyznach. Pisze o strażnikach i funkcjonariuszach obozowych. Mamy w jego książce pełny przekrój ich sylwetek - od tępych sadystów po ludzi życzliwych więźniom. Dowiadujemy się też z tej książki, że łagry były jedynym w Związku Sowieckim miejscem, w którym panowała wolność słowa. Nikt nie hamował się, by obrzucać Stalina najgorszymi wyzwiskami - wszyscy byli świadomi, że nie ma sensu za to karać. Pokazuje on też jak wielu sowieckich żołnierzy i oficerów trafiło do łagrów. (Obok współpracowników gen. Własowa byli wśród nich także odznaczeni frontowcy, którzy dopuszczali się masowych morderstw z pobudek kryminalnych czy w alkoholowym zamroczeniu. ) Opisuje jak w 1948 r. kilku pułkowników i generał zjednoczyli wszystkie frakcje więźniów kryminalnych i politycznych, by wyzwolić łagry - i prawie im się udało.
Książka Bucy ma jednak dwie wady. Pierwszą z nich jest to, że w pewnym momencie można odnieść wrażenie, że łatwo się było w łagrze, przy odrobinie sprytu, dobrze urządzić. Nie każdy miał tyle szczęścia w nieszczęściu, co Buca. Drugą wadą jest to, że te wspomnienia sprawiają wrażenia niedokończonych. Dochodzą tylko do 1951 r., więc nie obejmują ani buntu w Workucie w 1953 r., ani powrotu autora do Polski.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz