sobota, 27 czerwca 2026

Zbigniew Parafianowicz - Kłopot z Zełenskim - recenzja

 


Kolejna bardzo mocno książka Zbigniewa Parafianowicza. O ile poprzednia - "Polska na wojnie" - pokazała jak nasz kraj potrafił zagrać w wysokiej lidze w czasie wojny na Ukrainie i jak prezydent Duda oraz premier Morawiecki potrafili pozytywnie ukształtować nasze otoczenie strategiczne - tak ta książka pokazuje jak wielkim obciążeniem dla Ukrainy jest Zełenski oraz jego klika. O ile w pierwszym roku wojny Zełenski rzeczywiście zasłużył sobie na miano bohatera, to później rola przywódcy wyraźnie go zaczęła przerastać. Wyszła z niego persona ukształtowana przez "sowiecką" kulturę. Pomagają ci? No to pewnie są frajerami, którym trzeba chamsko pokazać, że się o nich gardzi i zrobić to w najgorszym chruszowowskim stylu. Zełenski zastosował tę zasadę nie tylko wobec polityków PiS. Mocno przecież upokorzył też premiera Tuska, wsadzając go do "wagonu trzeciej klasy". Wielokrotnie poważnie zirytował Radka Sikorskiego, a jego ludzie podgryzali nawet Pawła Kowala, rozpowszechniając na Zachodzie wrzutki, że jest on "nie dość proukraiński". Zełenski i jego ludzie wkurzali też Bałtów, Niemców, Brytyjczyków i Amerykanów. Jak pisze Parafianowicz "Bidenem gardzili, a Trumpa się bali". Stawia to w nowym świetle choćby osławioną pyskówkę, w którą wdał się Zełenski w Białym Domu. Książka jest oparta na relacjach anonimowych ministrów z rządu Tuska, wysokiej rangi urzędników z kancelarii premiera oraz kancelarii prezydentów Dudy i Nawrockiego, dyplomatów (polskich i ukraińskich), a także samych współpracowników Zełenskiego. Zarówno przedstawiciele PO jak i PiS solidarnie kreślą wizerunek Ukrainy jako skorumpowanego postsowieckiego kraiku, który skłóca się z potencjalnymi partnerami. O ile premier Tusk nie lubi Ukraińców i jest przekonany, że w Kijowie rządzą "Ruscy i złodzieje", to cierpliwość do Zełenskiego stracili też ludzie, którzy od lat angażowali się w poprawę relacji z Ukrainą. W tej książce nieco demitologizowane są również ukraińskie sukcesy militarne. Przypomina się, że często opierają się one na amerykańskiej technologii. Bez amerykańskich map satelitarnych, ukraińskie drony nie uderzałyby tak celnie w rosyjskie rafinerie. Amerykanie są wręcz przekonani, że sami tę wojnę wygrywają. Bardzo ciekawy jest również rozdział poświęcony lotnisku w Jasionce (J-Town dla Amerykanów). Odchodziły tam akcje niemal z "Rekinów wojny" :) Ta książka to więc lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zajrzeć za kulisy wojny, ukraińskiej polityki oraz relacji polsko-ukraińskich.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz