
„Apple w Chinach” to nie tylko książka opowiadająca o doświadczeniach wielkiego amerykańskiego koncernu w Państwie Środka. To opowieść o tym jak w ostatnich dekadach zmieniał się globalny kapitalizm. Autor przypomina nam sytuację sprzed 30 lat, czyli czasy gdy Apple stał na krawędzi bankructwa. Uratował go powrót Steve’a Jobsa na fotel prezesa i nowe, rewolucyjne produkty. Koncern przeszedł wielką transformację. Przede wszystkim przestał sam produkować, a zaczął zlecać produkcję podwykonawcom takim jak tajwański Foxconn, dysponujący ogromnymi fabrykami w Chinach. W kolejnych latach Apple zbudował w Państwie Środka cały ekosystem dostawców, którzy uczyli się od niego jak wytwarzać najnowocześniejsze podzespoły. To stało się fundamentem rozwoju jego chińskich konkurentów takich jak Huawei. Patrick McGee wskazuje również, że Apple zainwestował w Chinach więcej pieniędzy niż USA w Europę Zachodnią w trakcie Planu Marshalla. Teraz trudno mu się z tych związków wyplątać... Jednocześnie relacje tego koncernu z chińskimi władzami bywały bardzo napięte. McGee barwnie opisuje m.in. to jak chińska mafia zorganizowała masową spekulację iPhonami w ChRL. Wynajmowała ona tysiące ludzi, którzy stali w długich kolejkach pod firmowymi sklepami Apple i kupowali po kilkanaście iPhonów, płacąc za to dokładnie odliczoną gotówką. Czasem dochodziło do zamieszek pod sklepami Apple, które raz zostały brutalnie stłumione przez siły specjalne policji ChRL. Warto tę książkę przeczytać, by przekonać się jak trudno gospodarkom USA i Chin oddzielić się od siebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz